Ludzie wina z Hiszpanii – Młoda fala

Álvaro Palacios 

„Człowiekiem Roku 2015” brytyjskiego magazynu winiarskiego DEKANTER.
Ze skromnych, zapomnianych i zniszczonych winnic w Priorat wyprodukował wina kultowe, poszukiwane i osiągające kosmiczne ceny na światowym rynku.
Álvaro Palacios jest jednym z dziewięciu dzieci Palacios Remondo, szanowanej winiarskiej rodziny z La Rioja. Po studiach enologicznych w Bordeaux i późniejszej pracy w Chateau Petrus pod okiem samego Jeana-Pierre’a Moueix, Álvaro miał powrócić na bezpieczne łono rodziny, by zająć się winnicą w apelacji Rioja. Jednak zauroczyły go opuszczone, stare winnice Priorat. Ten region w północnej Hiszpanii był jednym z ważnych miejsc uprawy wina przed epidemią filoksery. Wbrew innym, którzy zdziesiątkowane chorobą winnice skazali na straty, Álvaro zdecydował się postawić raz jeszcze na tamtejsze unikalne terroir , trudne do uprawy, ze stromymi zboczami i tarasami. W 1990 zakupił i pieczołowicie odbudował winnicę, z krzewami posadzonymi w latach 1900 – 1940. Nazwał ją L’Ermita, od małej kapliczki na szczycie wzgórza, górującej nad winnicą. Niewielu wierzyło w sukces tego przedsięwzięcia. Jednak wina spod jego ręki okazały się wybitne. Pierwsze i do dziś flagowe wino  Álvaro, o nazwie L’Ermita, jest produkowane w bardzo małych ilościach i z największą starannością, owoce obierane są ręcznie (!). Kolejne wina, Finca Dofi i Les Terrasses , to też winiarskie majstersztyki, cenione i poszukiwane przez wielbicieli jego stylu.

Alvaro Palacios Priorat

Peter Sisseck

Któż nie chciałby pójść jego śladem? Duńczyk z Kopenhagi. Po edukacyjnych przygodach w Bordeaux osiadł w milutkim klimacie hiszpańskiej Ribera del Duero. Lokalnie nazywany Wikingiem. Sisseck, wierząc w moc starych krzewów, na ich podstawie założył własną winnicę i zaczął produkować wino metodą garażową. Wino nazwał swoim przezwiskiem z dzieciństwa – Pingus – tak mówił na niego wujek, który nauczył go winiarskiego rzemiosła.  Wina Petera okazały się wybitne, wyjątkowo skoncentrowane. Na dodatek, na początku międzynarodowej kariery, atmosferę wokół nich podgrzał niespodziewany wypadek. Statek zmierzający do Ameryki z transportem Pingusa na pokładzie zniknął z radarów. Prawdopodobnie zatonął, ale były też spekulacje o jego porwaniu przez piratów koneserów. Tajemnicze zniknięcie sprawiło, że ceny pozostałych butelek Pingusa poszybowały w kosmos. W rok po katastrofie, za butelkę która początkowo miała kosztować 20 dolarów, trzeba było zapłacić nawet 500 dolarów.

Peter Sisseck, Ribera del Duero

Telmo Rodriguez

‚L’enfant terrible’ hiszpańskiego winiarstwa. Zwolennik i wielki propagator lokalnych odmian, przemierza w ich poszukiwaniu Hiszpanię, wynajdując i reaktywując stare, opuszczone winnice. Z drugiej strony Telmo to orędownik idei wina dla zwykłych ludzi. „Teraz, gdy miarą sukcesu jest produkcja potężnych win o wysokiej koncentracji, ale i wysokiej cenie, ja staram się robić wina bardziej delikatne, łatwe do picia i przystępne cenowo. O ilu niedrogich winach można powiedzieć, że mają własną osobowość i styl?
No właśnie, ja chcę takie robić.” – mówi Telmo.
Jego najciekawsze wina to: białe Basa i El Transistor z DO Rueda, również białe godello Gada do Xil z DO Valdeorras, czerwone Gazur oraz M2 de Matallana z DO Ribera del Duero, Gago i Dehesa Gago z DO Toro, czy Pegaso Barrancos de Pizarra z Kastilii i Leon. Koniecznie spróbujcie!

Hiszpanskie wino El Transistor

Udostępnij
Share on FacebookShare on Google+